Z wielką radością należy przyjąć zamach niejakiego Orbana na komercyjne media węgierskie. Orban uderzył w najczulszy punkt każdego bytu czyli kieszeń. Należy teraz wyczekiwać, gdy medialny bumerang zrzuci go tam gdzie jego miejsce. Życzę mu, by w tym miejscu zwanym śmietnikiem historii, miał okazję poznać swojego idola z Sankt Petrsburga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz